Warface

Warface – czyli budżetowe Call of Duty od Cryteka

Rynek gier wieloosobowych cieszy się szczególnym zainteresowaniem zarówno twórców, jak też graczy – popularność wszelkiej maści gier MMO czy innych produkcji przeznaczonych do multiplayerowej zabawy wynika z wielu aspektów wyłącznych dla takich tytułów: przede wszystkim koncentrujących się wokół rywalizacji bądź współpracy z innymi żywymi graczami, co jest elementem nierzadko najbardziej istotnym dla fanów opisywanego gatunku gier. Tych możemy znaleźć również wiele rodzajów: od osadzonych w świecie fantasy wieloosobowych RPGów, przez strategie czasu rzeczywistego aż po shootery. I na tytule należącym do tej ostatniej grupy się dzisiaj skupimy.

Warface to wieloosobwa strzelanina od studia Crytek (tak, tego samego od takich głośnych swojego czasu serii jak Crisis czy, obecnie, Far Cry), która próbuje nieco odświeżyć gatunek sieciowych shooterów poprzez wprowadzenie kilku nowych rozwiązań a jednocześnie utrzymaniu klasycznego modelu rozgrywki: z charakterystycznymi trybami rozgrywki jak Deathmatch i wyborem map przypominającym pewien zestaw rozwiązań znanych w każdej strzelance; swojego rodzaju ciekawostką jest tryb współpracy, gdzie możemy spróbować swoich sił wspólnie ze znajomymi przeciwko komputerowo sterowanym przeciwnikom, wykonując przy tym rozmaite cele. Jeśli chodzi natomiast o model ekonomiczny, Warface jest pod wieloma względami typową grą free to play z systemem mikrotransakcji.

Przejdźmy już do samej gry.

Zaczynając od oprawy graficznej, która jest chyba najmocniejszą stroną produkcji, Warface prezentuje się przyzwoicie – silnik graficzny CryEngine sprawia, że gra prezentuje się znacznie lepiej niż większość innych bezpłatnych tytułów z tego gatunku, choć „znacznie lepiej” nie oznacza w tym przypadku, że Warface będzie nas zachwycało zapierającymi dech w piersiach widokami czy dopracowanymi i zróżnicowanymi detalami tekstur i modeli; kuleją w tej materii przede wszystkim postacie graczy – choć te akurat prezentują się nieźle, to są do siebie tak podobne (a miejscami identyczne), że mamy wrażenie, że bierzemy udział w wojnie klonów. Również nie da się ukryć, iż nie wykorzystano całkowicie potencjału silnika – zamknięte mapy (których jest całkiem sporo) tworzą klaustrofobiczną atmosferę, gdyż często przypominają mniejsze czy większe pudełko zapchane różnego rodzaju kontenerami i innymi przedmiotami terenowymi. Również efekty cząsteczkowe i takie elementy jak krew czy kurz wydają się niesamowicie sztuczne, ale myślę, że w dużej mierze przez nieodpowiednio dobraną kolorystykę i pracę świateł.

Gameplay wypada natomiast nieco lepiej, ale z drugiej strony do bólu przypomina mechanikę zrealizowaną w nowszych tytułach z serii Call of Duty, tylko miejscami bardziej dynamiczną. Podobnie jak we wspomnianym tytule możemy się prześlizgiwać pod przeszkodami, skakać czy wykonywać inne „umiarkowane” akrobacje; mało tego, jeżeli w trakcie tychże uda nam się wyeliminować przeciwnika otrzymamy więcej punktów niż gdybyśmy zrobili to bardziej konwencjonalnymi sposobami. Największym rozczarowaniem, którym uraczył mnie Warface, jest przytoczony parę akapitów wyżej tryb współpracy – mogłaby to być świetna odskocznia od walki z innymi graczami i spędzenia trochę czasu na relaksującej zabawie wespół z innymi. Niestety, AI oponentów: czy to, gdy chodzi o ostrzał, czy prowadzenie pojazdów, pozostawia tak wiele do życzenia, że tryb kooperacji jest praktycznie pod tym względem niegrywalny, chyba że ktoś lubi masakrować tłumy średnio rozgarniętych wirtualnych postaci mających problem z trafieniem gracza nawet gdy stoimy tuż przed nimi. Światełkiem w tunelu jest możliwość wyboru poziomu trudności oraz nawet szeroki wachlarz map przeznaczonych do trybu wieloosobowego, które miejscami potrafią być wyzwaniem rzeczywiście wymagającym skoordynowania naszych działań z innymi graczami.

Mimo wszystko, Warface nie jest jednak jakąś tragiczną produkcją i porażką Cryteka – czego wskaźnikiem może być choćby zainteresowanie grą, praktycznie nie ma problemu ze znalezieniem meczu, ale nie można jednocześnie uznać tej pozycji za dobrą – na „trzy z plusem” jednak jak najbardziej. Warface pod wieloma względami nie odróżnia się od innych sieciowych shooterów a nawet miejscami im ustępuje, najmocniejszymi stronami produkcji są oprawa graficzna oraz to, że jest darmowa – z tego drugiego aspektu zdaje się natomiast „odcinać kupony” zbyt intensywnie: jeśli chcemy sobie postrzelać przez Internet możemy bez większego problemu znaleźć inne, znacznie lepiej zrealizowane i ciekawsze produkcje. Warface prezentuje się jako gra z ambicjami, ale udaje jej się spełnić tylko niektóre z nich i jeśli nie mamy nic lepszego na stanie bądź szukamy jesteśmy bardzo znudzeni i liczymy na „a nuż nas wciągnie” – można Warface bez wątpienia poświęcić nawet dłuższa chwilę.

Zagraj teraz!