gry e-sportowe

Warface

Warface – czyli budżetowe Call of Duty od Cryteka

Rynek gier wieloosobowych cieszy się szczególnym zainteresowaniem zarówno twórców, jak też graczy – popularność wszelkiej maści gier MMO czy innych produkcji przeznaczonych do multiplayerowej zabawy wynika z wielu aspektów wyłącznych dla takich tytułów: przede wszystkim koncentrujących się wokół rywalizacji bądź współpracy z innymi żywymi graczami, co jest elementem nierzadko najbardziej istotnym dla fanów opisywanego gatunku gier. Tych możemy znaleźć również wiele rodzajów: od osadzonych w świecie fantasy wieloosobowych RPGów, przez strategie czasu rzeczywistego aż po shootery. I na tytule należącym do tej ostatniej grupy się dzisiaj skupimy.

Zagraj teraz!

BattleCrew Space Pirates – pierwsze wrażenia

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o grze, którą miałam przyjemność – i to dość dużą – testować przez weekend. Jest to jedna z ostatnio dodanych na stronie zapowiedzi, która niesamowicie przykuła mój wzrok fantastyczną oprawą wizualną i dynamiczną rozgrywką. Czy moje oczekiwania pokryły się jednak z rzeczywistością?

Przede wszystkim muszę się Wam do czegoś przyznać – nie jestem miłośniczką gier typowo e-sportowych. Nie lubię strzelanek (bo jestem w nich zwyczajnie słaba), nie przepadam za League of Ledends, a Dota 2 mnie przeraża. Lubię jedynie SMITE, w które gram sobie od wielkiego dzwonu. Nie posiadam więc raczej zbyt dużego ducha rywalizacji. Mimo to postanowiłam przetestować BattleCrew – tytuł, który oferuje bardzo szybkie i satysfakcjonujące pojedynki online, chociaż niewątpliwie wymagają one jeszcze dużego dopracowania.

W becie mamy możliwość zagrania w tryb Gold Fever, który polega na wykradnięciu wrogiemu teamowi jak największej ilości złota, również z dropiących od czasu do czasu na mapie skrzynek. Zasady są proste: wygrywa nie ta drużyna, która pokona większą ilość przeciwników, ale ta, która zdobędzie większą ilość mamony (o czym ludzie podczas meczu często niestety zapominają). Do wyboru mamy zaledwie paru bohaterów posiadających unikalne zdolności specjalne. Zabawa trwa zaledwie parę minut i otrzymujemy za nią punkty, za które w przyszłości prawdopodobnie odblokujemy kolejne mapy i postacie. Jest szybko, dynamicznie i – niestety – nie bez wad.

Pierwsza wada to matchmaking. Nie sądzę, żeby w BattleCrew grało tak mało osób, a mimo to za każdym razem dobierało mi boty i jedynie od czasu do czasu mijałam się z innym graczem. Minusem jest też fakt, że przydzieloną drużynę można zmienić, a w zasadzie jest się do tego zmuszonym, kiedy przed rozpoczęciem meczu ktoś nas zabije (tak, jest to możliwe, nawet kiedy po prostu stoimy na respawnie). Nie podoba mi się też fakt, że bardzo ciężko odrobić straty – jeśli już na początku meczu idzie nam mocno średnio, to potem będzie tylko gorzej. Brak wyraźnie jakiegoś punktu zwrotnego, który byłby w stanie przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę i dać nam szansę wygrania pojedynku. Mam szczerą nadzieję, że zostanie to usprawnione w kolejnej becie.

Rzeczą, która zasługuje na uwagę, jest bardzo dobra oprawa audiowizualna. Świat Tortugi jest bajecznie kolorowy, szalony i dopieszczony w każdym calu. Świetnie wypada przede wszystkim animacja postaci, która jest płynna i przepełniona dynamiką, a oglądanie akrobacji naszego bohatera to czysta przyjemność. Fajnie wygląda również konstrukcja samych map, a szczególnie animacje w tle. Generalnie widać, że w nasze ręce oddawany jest dopracowany i dopieszczany przez twórców produkt.

Czy BattleCrew ma szansę namieszać na scenie e-sportu? W mojej opinii z powodzeniem ma szansę znaleźć swoją niszę. Nie jest to bowiem kolejna gra MOBA ani sieciowy shooter, a zręcznościówka, która wymaga współpracy i odrobiny myślenia. Kto wie, może na naszych oczach wyrasta właśnie mały przebój?