Żale 30-latka

Dziecko, żona, praca, dojazdy, zakupy, sprzątanie…. Wyładuj zmywarkę, popłać rachunki, posegreguj śmieci, powieś obrazek, pomaluj płot…. Nakarm dziecko, wykąp dziecko, pobaw się z dzieckiem, jedź po mleko….Tak, tak, wszystkich nas to czeka….

Ale kiedyś przychodzi ten wolny wieczór, człowiek siada do laptopa i ma ochotę w coś pograć. I co wtedy? Na laptopie wciąż ten sam niezniszczalny Colin McRae 2.0 (kurcze, ta gra ma już 10 lat!). Po 20 minutach się nudzi, a zapisane czasy z przed paru miesięcy są nie do osiągnięcia. Ale przecież gdzieś mam kierownicę! Jest, leży trochę zakurzona. Włączam i po kilkunastu przejazdach okazuje się, że z kierownicą jest jeszcze gorzej. Przecież kiedyś grało się na pc-tach tylko klawiaturze, a joystick używany był tylko na komputerach typu Commodore 64. Odkładam kierownicę na swoje miejsce.

Szybko stwierdzam, że trzeba ściągnąć coś z sieci, oczywiście tylko legalnego. Na szczęście jest trochę tych gier i serwisów. Po godzinie ściągania i testowania różnych gierek potwierdza się, że jak coś jest darmowe, to nie może być dobre.

Może można coś kupić on-line i od razu ściągnąć? Takie Call of Duty lub coś podobnego. Znowu nic. Kupić on-line i ściągnąć to można tylko najnowsze gierki, a mój laptop z pentium 1,6 i pół mega Ramu na nic się nie zda.

Czas mija, wieczór się kończy, a rano trzeba wstać do pracy. Postanawiam, że następnym razem, kiedy znajdzie się wolny wieczór, muszę być przygotowany. Na pewno uda mi się w któryś dzień skoczyć do MM i kupić coś w dziale Klasyka

Idę do łóżka “nienagrany” … ale w zanadrzu mam jeszcze plan awaryjny! Biorę komórkę i uruchamiam bilard

BTW, o gierkach na komórkę napiszę kolejnym razem

Dodaj komentarz