We’re all living in Amerika

Swojego czasu niemiecki zespół Rammstein trafnie zdiagnozował rzeczywistość. A jeśli spojrzeć na rzeczywistość gier komputerowych to cytowany refren sprawdza się w 99% (1% to samotny Biały Wilk ).
Co to właściwie oznacza?
Nic dobrego niestety. Obejrzyjcie pierwszy trailer dobrze zapowiadającej się gry akcji: Protoptype.

Początek wygląda interesująca, do momentu kiedy na jaw wychodzi, że mamy do czynienia z dobrze znanym odgrzewanym w mikrofalówce kotletem ? wirus, zombie, zagłada ludzkości. Potem mamy kilka widowiskowych scen walki i? i to koniec.

Producent amerykańskiego filmu czy gry to też człowiek i na pewno nie produkuje gier charytatywnie. A jak najlepiej zarobić na grze ? dotrzeć z nią do jak największej grupy odbiorców. Więc tak tniemy fabułę, aby była tłem efektownych scen mordowania i gotowe ? bezpieczny sposób na okrągłą sumkę na koncie. Bo co by było gdyby, nie daj Boże, gracz musiał by trochę pomyśleć lub co gorsza czegoś by nie zrozumiał. Gotowy wtedy odłożyć grę na półkę lub o zgrozo w ogóle jej nie kupić.
Może i w głębi duszy naszego amerykańskiego producenta tli się smutek i żal, bo pewnie facet głupi nie jest. Nie raz być może uronił łzę albo zalał się whiskaczem, że produkowane przez niego gry to sztampowe, brutalne i banalnie proste gnioty, ale warunki dyktuje ogół, niejaki Suweren czy jakoś tak. Niestety ten Suweren jest zza wielkiej wody i ma na imię Johnny.

Chciałbym się mylić i zostać mile zaskoczony drugim dnem fabuły we wspomnianym Prototypie. Boje się jednak, że rzeczywistość okaże się równie okrutna co film ?Alien vs Predator? .
Panowie i Panie: We’re all playing in Amerika?.

Dodaj komentarz