Strach przed niezniszczalnym robotem

Już 5 czerwca w kinie pojawi się kolejny Terminator.  Mimo iż Terminator 3 bez pardonu nadwątlił moje uwielbienie dla tej serii, na pewno wybiorę się do kina. Czy jednak zagram w grę: Terminator Salvation to już całkiem inna pytanie, a odpowiedź wydaje się być negatywna.

Wygląda nieźle, co więc jest nie tak?

Bezprecedensowy, uwielbiany przez Amerykanów patos i teksty w stylu: We will no better then the machines lub …taking some responsibility

Gra wydaje się prosta i do tego według kolegów z gametrailers.com daje się zakończyć w? Uwaga!… 4 godziny.

No i ostatni, ale chyba najważniejszy aspekt (z punku widzenia fana Terminator 2 w reżyserii James Cameronna) ? Strach przed niezniszczalnym robotem z przyszłości.  Pamiętam, że właśnie ten lęk budował niesamowity klimat filmu i tego samego oczekiwał bym od gry. A tu do Terminatorów strzela się jak do kaczek! Faszeruje się ołowiem biedne cyborgi niczym indyka na święto dziękczynienia! Tylko po to by na koniec za pomocą granatu dokonać ich żywota!
Bez strachu, podziwu, respektu!
Terminatorów jest na pęczki niczym rzodkiewek na targu, a to zupełnie co innego niż Ten Jeden budzący strach T-1000.
Chyba po prostu czasy się zmieniły, a robot z przyszłości nie budzi już takiej grozy. Szkoda bo liczy się jakość, a nie ilość.

Choć z drugiej strony czy da się zrobić shootera z tylko jednym nawet najgroźniejszym przeciwnikiem?

Dodaj komentarz