O tym jak zostałem “hackerem”

Zamieszanie wokół DRM od Ubisoftu skłoniło mnie do pewnej refleksji: Wszelkie formy blokowanie treści odnoszą przeciwny skutek.

image008

Jakiś czas temu zrobiłem system do śledzenia ruchów głowy oparty o Free-track . Było z tym sporo zabawy, ale efekt rekompensował poświęcony czas – doświadczenia z gry weszły na zupełnie inny poziom. Gdy już cały sprzęt działał znakomicie na darmowych Pinballach etc, postanowiłem spróbować czegoś bardziej zaawansowanego.

Na opakowaniu ARMA 2 widniał napis, że gra ta współpracuje z protokołem TrackIr (protokół przesyłania danych o położeniu głowy, ten sam, który wykorzystuje darmowy Free-track). Do czasu kiedy uruchomiłem ARMA2 moje serce przepełnione było radością, do czasu… Okazało się, że Bohemia Interactive (czeski developer gry) podpisał tajny pakt z ciemną stroną mocy – czytaj dystrybutorem TrackIr (komercyjnego systemu do śledzenia ruchów głowy za 200 dolców). Protokół został zaszyfrowany i jedynie użytkownicy TrackIr mogą się cieszyć head-tracking’iem w ARMA2.

Moje serce łkało zrozpaczone, radość przemieniła się w złość! Nie po to siedziałem prawie dwa dni nad Free-trackiem, bez jedzenia, bez snu, żeby teraz pocałować klamkę. Na forum Free-track’a jakiś dobry wujo wrzucił programik, który rozkodowywał protokół i pozwalał na granie.

Download, Save As, Run… Update fail. Ku*wa!

Okazało się, że plik Arma.exe jest chroniony i programik od dobrego wuja nie może go spatchować. Forum i na to miało lekarstwo – scrackowany EXE ze scrackowanej ARMY 2 – proste.

Download, Save As, Copy, Paste, Run… Update Successful.

W sercu znów zagościła wiosna, Free-track w ARMA’ie 2 śmiga, aż miło, a ja koniec końców mam oryginalną, shackowaną na wszystkie możliwe sposoby grę. Jestem piratem? To trochę tak jakbym nie mógł rozkręcić popsutej zmywarki i wymienić filtra do wody.

Wszelkie formy blokowania treści odnoszą przeciwny skutek – następnym razem nie będę kombinował, ściągnę już scrack’owaną, pozbawioną wszelkich DRM, blokad i innych bzdur wersję. Dlaczego tak trudno to pojąć? W dobie internetu nie da się całkowicie powstrzymać piractwa, tak samo nie da się powstrzymać mp3!

Zamiast walczyć z piratami trzeba zadbać o normalnych graczy – oferując im dodatkową treść. DLC zamiast blokowania czy DRM i wszyscy na tym skorzystają.

PS. Świetnym przykładem takie “dobrego” podejścia jest Bioware z Mass Effect’em 2 – producent co chwila dorzuca nam jakiś nowe darmowe materiały, dostępne dla wszystkich legalnych użytkowników gry.

Dodaj komentarz